Blog,  Książki, Muzyka & Film

KSIĄŻKA: Mroczna materia – Blake Crouch

Dwa lata temu szukając dobrego thrillera/kryminału natknęłam się na trylogię Wayward Pines – Blake’a Croucha, którą pochłonęłam w zaledwie kilka dni. Może właśnie dlatego poczułam ekscytację na wieść o nowym dziele autora, i jednocześnie niechęć do samego tytułu, brzmiącego „Mroczna Materia”. Tak jak tajemnicze miasteczko Wayward Pines wciągnęło mnie bez końca, tak nie byłam pewna czy podołam tematowi o dziwnych zjawiskach. Szybko się jednak okazało, że ów materia wcale nie jest taka „ciężka”, jaka się wydawała.

Jason Dessen jest wykładowcą fizyki na jednym z uniwersytetów w Chicago. Ma żonę, syna, przeciętne mieszkanie. Pewnego wieczoru, gdy wychodzi z knajpy zostaje porwany przez zamaskowanego człowieka, który w starym hangarze wstrzykuje mu substancję narkotyzującą. Chwilę przed zaśnięciem, porywacz kieruje w jego stronę pytanie – „czy jesteś w życiu szczęśliwy?”. Jason po przebudzeniu leży na noszach i widzi wokół siebie ludzi w białych kitlach, niezwykle szczęśliwych z powodu jego powrotu. On sam jednak nie wie kim oni są i co się stało. Okazuje się, że jego świat jest zupełnie inny, że on jest zupełnie innym człowiekiem – nie ma rodziny i nie wykłada fizyki – zdobył natomiast wielkie osiągniecie: przełomowe i niemożliwe. Który świat jest prawdziwy? Odpowiedzi na to pytanie Jason będzie musiał poszukać sam, jednocześnie zagłębiając się w swoją duszę, pragnienia i tęsknoty…

Trudno powiedzieć, co mnie bezpośrednio skłoniło do przeczytania tej powieści. Tak jak wspominałam wcześniej – tytuł nie był dla mnie zachęcający, a okładce się nawet szczególnie nie przyglądałam. Wiedziałam jednak, że Blake Crouch zaskakuje i tak też było w tym wypadku. Pierwsze strony przewijałam powoli, nie spiesząc się, bo w sumie nie było w nich nic szczególnego – opis codzienności. Później, gdy Jason zjawił się w barze i toczył dosyć jednoznaczną rozmowę ze swoim kolegą, byłam prawie pewna, że będzie on miał coś wspólnego z późniejszymi wydarzeniami. To jednak nie była moja jedyna pomyłka. Cała powieść jest napisana ze starannością. Autor trzyma czytelnika w niepewności do samego końca, cały czas dbając o to, by napięcie nie znikło. I bardzo dobrze mu to wyszło – pamiętam, że momentami byłam tak porwana, że czułam szybsze bicie swojego serca. Nie chodzi tylko o mistrzowskie elementy grozy. Chodzi również o to, że każda kolejna kartka przypomina nam pytanie porywacza głównego bohatera. Czy jesteś w życiu szczęśliwy? Jason był szczęśliwy, mimo, że kilkanaście lat wcześniej zrezygnował z kariery naukowej i postanowił zostać z rodziną. Udowodnił to ucieczką, wcale niełatwą, z kliniki, w której się przebudził, do domu, którego już nie miał. Jego tęsknota i miłość do rodziny były tak silne i prawdziwe, że postanowił zrobić wszystko, by ją odzyskać. Droga, jaką przeszedł skłoniła go do przemyśleń, refleksji i walki z samym sobą – w przenośnym i dosłownym znaczeniu.

Książka według mnie nie ma wad. Jest idealna. Ci, co obawiają się naukowych tez nie muszą się obawiać. „Mroczna materia”, której tak się bałam, przeniosła mnie w wspaniałą podróż do wielu rzeczywistości, i tym samym zmusiła mnie do zadania sobie pytania: kim bym była, gdybym wybrała inną drogę? Jak wyglądałby świat w innym życiu? Czułabym dumę, strach, fascynację? I w końcu… Ile bym poświęciła, by odnaleźć drogę do mojego prawdziwego domu?

Dawno nie przeczytałam książki jednym tchem, dlatego oceniam dzieło Croucha jako bardzo, bardzo dobre. Jeśli tak jak ja lubisz wartką akcję i to jak książka może zmusić do refleksji, zdecydowanie przeczytaj „Mroczną materię”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *