Blog,  Życie & Codzienność

Nazwa fundacji też ma znaczenie

Dziś chciałabym się z Wami podzielić przemyśleniami na temat nazw fundacji i organizacji działających na rzecz osób niepełnosprawnych. Nie będę wychodziła poza ten szereg ponieważ gdybym miała zająć się każdą fundacją w Polsce, pewnie wyszłaby z tego książka.
Dlaczego akurat wybrałam to zagadnienie? No cóż… będę może krytyczna i nazbyt szczera, ale moim zdaniem to jaką fundacja nosi nazwę, będzie miało wpływ na stereotypowy odbiór jej podopiecznych.
Jak już wspominałam w pierwszym poście tego bloga, od ponad roku zbieram środki na sprzęt rehabilitacyjny. Żeby jednak taka zbiórka była możliwa, potrzebowałam subkonta w fundacji, by wszystko było zgodne z prawem. Niestety, wybór odpowiedniego miejsca nie był taki prosty.
W życiu cenię sobie estetykę. Bardzo mi zależy na tym, by osoby niepełnosprawne były pokazywane jako osoby normalne i świadome tego, kim są. Szczególnie, gdy mają już swoje lata. Tymczasem jest to trudne do osiągnięcia ponieważ szkoły średnie i organizacje pomagające w aktywizacji, swoją nazwą burzą takowe postrzeganie. Jako pierwszy przykład przedstawię polskie licea dla osób niepełnosprawnych.
W naszym kraju ta kwestia jest dość prosta i dotyczy wielu miast. Liceum dla osób niepełnosprawnych zazwyczaj znajduje się obok internatu i cały ten kompleks widnieje pod wdzięcznym szyldem Ośrodek Szkolno-Wychowawczy Dla Młodzieży Niepełnosprawnej. Jeśli zadałabym pytanie z czym Wam się ta cała nazwa kojarzy, co byście odpowiedzieli? Czy nie odnosicie jednoznacznego wrażenia? Jedna z nauczycielek takiego liceum w Poznaniu przyznała kiedyś, że taki szyld można skojarzyć z zakładem poprawczym lub innym tego typu miejscem. Niestety, musiałam jej przyznać rację. Uczeń takiego liceum wie, że jest ono normalne, że ma taki sam program jak w liceum integracyjnym czy nieintegracyjnym. Osoba niezorientowana wyniesie inne wnioski. Co prawda na świadectwie maturalnym pieczątka ma podpis „(numer) Liceum Ogólnokształcące”, ale znam historię pewnej dziewczyny, która szukała pracy i nie dostała jej tylko dlatego, że nazwa budziła niezbyt ciekawe odczucia. Ciekawą rzeczą są również strony internetowe takich ośrodków dla młodzieży i dorosłych ponieważ z reguły wyglądają bardzo dziecinnie. Zatem czy nie można byłoby zrobić dojrzałego projektu i przy tym użyć zwyczajnej nazwy, np. „X Liceum Ogólnokształcące dla Osób Niepełnosprawnych”, zamiast bawić się w inne dziwactwa?
Podobny problem jest z fundacjami, które (może nieświadomie) swoich podopiecznych stawiają w stereotypowym świetle. Nie będę tutaj do każdej fundacji dodawać osobnych, krytycznych uwag bo sens jest ten sam, natomiast proszę zwrócić uwagę na pierwsze skojarzenia i różnice.

Jako pierwsze wypisze te organizacje, które mają dla mnie dość negatywny wydźwięk:
Fundacja Słoneczko (nazwa i strona skierowane są do dzieci), Fundacja Bardziej Kochani (nie rozumiem tej nazwy niestety), Fundacja Osób Niepełnosprawnych Ruchowo Godne Życie (nazwę mogę przeboleć, ale opis w zakładce o fundacji woła o pomstę do nieba), Fundacja Pomocna Ręka (nazwa wydaje się ok, ale strona raczej była zrobiona z myślą o dzieciach), Fundacja Inwalidów i Osób Niepełnosprawnych „Miłosierdzie”.

Fundacje, które mogą zachęcić do współpracy:
Fundacja AVALON, Fundacja Shamrock, Fundacja Fiona, Fundacja Silentio – do tych organizacji przyczepić się nie mogę.
Jaką fundację ja wybrałam? Zdecydowałam się na Avalon gdyż ma uniwersalną nazwę i stronę przez co nie muszę mieć poczucia, że będę odbierana przez ich pryzmat. Co prawda os wpłat jest pobierany mały procent, ale obsługa jest rzetelna i szybka. Poza tym wszystko mogę załatwić mailowo, co w moim przypadku i w przypadku innych pełnoletnich osób z wadą wymowy jest niezwykle wygodne.
Jeśli ktoś z Was należy do pierwszej grupy fundacji, nie miejcie do mnie żalu. Ten post nie miał nikogo obrazić, ale pokazać założycielom takich placówek, że warto myśleć o wszystkich podopiecznych, a pomysłów na dobre i uniwersalne nazwy jest naprawdę wiele. Odbiorcy z reguły się kierują pierwszym wrażeniem i warto o tym pamiętać przy tzw. pijarze.
Jeśli znacie inne fundacje/organizacje i macie co do ich nazw mieszane uczucia, koniecznie dajcie znać w komentarzach.

Następny post będzie o kulawych u kosmetyczki bądź przystosowanym nieprzystosowaniu – nie wiem czy zdążę zebrać materiał zdjęciowy odnośnie tematu drugiego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *