Blog,  Życie & Codzienność

Niepełnosprawny, kulawy, kaleka

Zanim zaczęłam pisać tego posta, włączyłam wujka Google, by zasięgnąć jakichkolwiek statystyk na temat tego, jak często ludzie posiłkują się obelgami w stosunku do drugiego człowieka. Ku mojemu zaskoczeniu, zamiast normalnego artykułu, pokazało mi wyniki, gdzie internauci pytali innych internautów czy znają jakieś wyzwiska, by kogoś zgasić / komuś pojechać. Szczerze, nie miałam ochoty tam zaglądać, bo wiedziałam, że mnie krew zaleje, ale czego się nie robi dla uświadamiania nieuświadomionego społeczeństwa.

Większość z tych wpisów należała do nastolatków (po sposobie pisania tak podejrzewam), którzy nie mają co robić w szkole i po godzinach. Jakie były odpowiedzi? Całe mnóstwo, jedne zabawne drugie chamskie i świadczące o kompletnym braku wychowania. Zaraz po lustracji tej jakże gorącej dyskusji, przypomniała mi się historia 14-letniego Dominika, który popełnił samobójstwo ponieważ nie wytrzymał poniżania i dręczenia. Co zatem kreuje brak kultury w takim stopniu?  
Nie jestem psychologiem, ale i bez tego mogę stwierdzić, że stało się to patologią. Rodzice dzisiejszej młodzieży są tak pochłonięci pracą i gonitwą za karierą, że nie mają czasu, by usiąść z dzieckiem przy stole i po partnersku porozmawiać. Czasu również nie ma na wspólny spacer czy wyjście do kina. Dzieci przez to zabijają godziny grając w gry i oglądając filmy wypełnione agresją. 
Szkołę podstawową skończyłam ponad 10 lat temu i mimo, iż była to szkoła integracyjna, to i tak na korytarzach nie raz dostawałam gęsiej skórki. Śmiechy, zaczepki, niesmaczne uwagi. Tamto miejsce to jedno, wylewu bezmyślności doznawałam też na ulicy. Dzisiaj wcale nie bywa przyjemniej, ale warto pamiętać, że dziecko inaczej przyjmuje pewne rzeczy. Dorosłemu łatwiej je olać.
Gdzie zatem jest granica? 
Określeń na ludzkie odmienności jest naprawdę wiele. Nie pamiętam jednak, bym kiedykolwiek nazwała geja – pedałem, a murzyna – czarnuchem. Gej to dla mnie gej. A murzyn? Po prostu murzyn. Czasem mi się zdarzy użyć określenia czekoladka, ale nie sądzę, by to było czymś obraźliwym dla osoby z czarną skórą.
Jak wobec tego jest z osobami niepełnosprawnymi? Postanowiłam przedstawić tutaj trzy grupy i je krótko omówić:
  1. BEZPIECZNEosoba niepełnosprawna, osoba poruszająca się na wózku – tych form zazwyczaj używa się w stosunku do osób, których nie znamy, określenia te są bezpieczne i formalne.
  2. Z HUMOREMwózkowiczczterokołowieckulawy – te określenia, mimo, że są specyficzne, dobrze się sprawdzają wśród dobrych znajomych i przyjaciół jeśli jesteśmy ze sobą zżyci i mamy wzajemne poczucie humoru
  3. OBRAŹLIWEkalekainwalidasprawny inaczej – według mnie te słowa powinny zniknąć ze słownika określeń osób niepełnosprawnych,  choć zdarza się, że drugie i trzecie słowo funkcjonuje dalej nawet w sloganach fundacji działających na rzecz takich osób.
Osobiście nie mam problemu z żartobliwym nazewnictwem, znam jednak osoby dla których „kulawy” jest już określeniem obraźliwym. Porównując to słowo ze słowem wózkowicz, rzeczywiście można odczuć różnicę. Warto jednak zwrócić uwagę na ton wypowiedzi, bo to właściwie od niego zależy jak dane określenie przyjmiemy. Bardzo często będąc gdzieś pytam „czy budynek jest przystosowany dla kulawych?” i podkreślam ostatnie słowo skromnym uśmiechem, natomiast jeśli jakiś człek na ulicy powie szyderczo do swojego kompana: „o, znów idzie ten kulawy”, pewnie czułabym niesmak.
Jeśli chodzi o trzecią grupę słów nie ma u mnie żadnego argumentu, dla którego ktoś miałby ich używać. Według mnie wyrażenie kaleka nie określa stanu fizycznego ani psychicznego, dla mnie samej jest to określenie osoby, która nie kieruje się żadnymi zasadami moralnymi, nie ma ambicji i wyrządza krzywdę słabszym, by coś sobie udowodnić. Kim natomiast jest inwalida? Nie mam zielonego pojęcia. Słowo to kojarzy mi się jedynie z wojną i Hitlerem, zatem można je wziąć jako przejaw faszyzmu. Niestety, nie mam innego wytłumaczenia skąd i po co. O określeniu „sprawny inaczej” też niewiele mogę napisać bo choć spora część osób niepełnosprawnych go nie lubi i nie toleruje, to i tak jest ono używane przez rożnego rodzaju organizacje. Czy niechęć ta jest uzasadniona? Myślę, że ów wyrażenie jest dwuznaczne i niestety ma negatywne zabarwienie.

Podsumowując, Jeśli nie wiemy jak nazwać osobę na wózku, nazwijmy ją po prostu osobą niepełnosprawną. Żartobliwych form używajmy tylko wobec tych, których znamy i wiemy, że te osoby nie będą miały nic przeciwko. Wulgarnych określeń nie stosujmy wcale, chyba, że sami chcemy być tak odebrani.

Na razie to wszystko. Kolejny wpis będzie dotyczył nazw fundacji / organizacji, które często są sprzeczne z ich ideologią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *