Blog

Po nocy przychodzi dzień, po burzy – spokój…

Chciałabym, by ten wpis był ukojeniem dla wszystkich kobiet, które myślą, że po rozstaniu z ukochaną osobą juz nic je w życiu nie czeka. Tak naprawdę, to czeka Was bardzo wiele – spróbujcie tylko być obiektywne. Mi pogodzenie się z pozorną porażką zajęło pół roku. Pozorną, bo to nie ja tą porażkę osiągnęłam.

To, co mi uświadomił psycholog, a raczej co sobie sama uświadomiłam z pomocą psychologa, to to, że jeśli człowiek po dwóch latach ci mówi, że nagle przestał cię kochać, jest człowiekiem niepoważnym. Jeśli po rozstaniu czy poważniejszej kłótni nie potrafi dać wam jakiejkolwiek, jednej szansy, żeby to odbudować i zapiera się rękami i nogami – prawdopodobnie nigdy cię nie kochał, przynajmniej nie tak jak to jest ogólnie pojęte. A kiedy po pół roku pytasz go jak się czuje w związku z tragedią, która go spotkała prawie dwa miesiące temu i w odpowiedzi słyszysz, że dobrze, że przedstawiono mu dziewczynę i chyba przypadli sobie do gustu – warto się zastanowić, gdzie tu miejsce na poszanowanie wewnętrznego bólu i wrażliwości drugiej osoby?

On doskonale wiedział, jak bardzo go kochałam i jak kiepsko zniosłam nasze rozstanie, a mimo tego nie ma żadnych skrupułów i musi pokazać swoje prostactwo nawet odpowiedzią z dupy. Przepraszam, ale tak, ta odpowiedź była z dupy. To tak jakbym ja zapytała kogoś o to, jak dojść do punktu A, a ten ktoś by mi powiedział, że w punkcie B jest dobre piwo. No super, cieszę się, ale ja nie szukam piwa. Całe te pół roku to była wielka plątanina – jego tęsknoty, obietnice, wątpliwości czy dobrze robi. I co najważniejsze, o tym nie powiedział nikomu, nawet matce, bo jak sam stwierdził, ta gdyby się dowiedziała, że po jego odejściu się widzieliśmy i było miło, to by go wydziedziczyła. Ale niestety, sytuacja wygląda tak, że to ja jestem nawiedzona, a on święty i pokrzywdzony. Może ten wpis zostanie kiedyś przeczytany przez właściwą osobę – ma link do tego bloga, nic straconego.

Przechodząc do sedna. Jak po tylu podłożonych świniach można jeszcze myśleć ciepło o drugim człowieku, którego się tak kochało? Przeszłam z psychologiem przez etap męczennicy, dochodząc do etapu niewinnej dziewczyny z paroma dobrymi wspomnieniami, które zawsze będą paliły duszę – początkowo kłując, ale później będą tylko ulotną myślą. Nie warto się katować kimś, kto nie dorósł. I nie warto też wierzyć w puste przepraszam, bo jak przeprosiny mogą być szczere, skoro nie ma się świadomości tego jak się zachowało?

Nie wiem ile czasu minie nim „przestanę” kochać, czy spotkam kiedyś kogoś z kim przeżyje tyle przygód, a tych niezaprzeczalnie było wiele. Nie wiem, czy ktoś będzie tak samo zabawny i zdystansowany do mojej osoby. Wiem natomiast, że nie warto robić niczego na siłę. I że mam jeszcze dużo życia przed sobą.

P.S. Tylko facet potrafi po rozstaniu usunąć z fejsa dziewczynę i jej rodzinę. Mimo, że facebookiem się nie interesuje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *